Gdy zdałem na kartę motorowerową, otrzymałem pierwszy normalny skuter - Piaggio NTT. Na nim trochę poszalałem, gdyż po czasie dostałem do niego sportowy wydech i wymieniłem rolki w wariatorze na sportowe. To już było to – na prostej dochodziłem do 80km ( mierzone licznikiem samochodowym – mój pokazywał prawie 100). Na tym moim „potworze” po raz pierwszy zrobiłem „Jesus Chris” i inne sztuczki.
Skuter służył mi parę dobrych lat ale w pewnym wieku niestety okazał się za słaby.
