niedziela, 9 stycznia 2011

Zmechanizowane dwa koła


Równolegle z zabawą na rowerze zacząłem jeździć na mechanicznych dwóch kołach. Pierwszym moim ognistym rumakiem była motorynka – miałem wtedy 11 lat. Była fajna, nawet szybko jeździła ale miała jedną zasadniczą wadę – psuła się bardzo często. Na niej nauczyłem się balansu ciałem, operowaniem gazem i tego typu pierdoły.
Gdy zdałem na kartę motorowerową, otrzymałem pierwszy normalny skuter - Piaggio NTT. Na nim trochę poszalałem, gdyż po czasie dostałem do niego sportowy wydech i wymieniłem rolki w wariatorze na sportowe. To już było to – na prostej dochodziłem do 80km ( mierzone licznikiem samochodowym – mój pokazywał prawie 100). Na tym moim „potworze” po raz pierwszy zrobiłem „Jesus Chris” i inne sztuczki.
Skuter służył mi parę dobrych lat ale w pewnym wieku niestety okazał się za słaby.